Zaufaj Bogu II

Mam świadomość o tym, że przykład znajomych z mojego tekstu Zaufaj Bogu jest dość surowy i wiem że pisałem w trzeciej osobie liczby mnogiej oraz trzeciej, pojedynczej co jest prostsze w ocenie. Dlatego też dzisiaj, chciałem napisać nieco o sobie w kontekście Biblii.

Życie miałem dosyć ciężkie ponieważ wychowywałem się bez ojca a mama pracowała. Tak więc z automatu wychowywała mnie babcia, bardzo wierząca katoliczka. Uczyła mnie jak się modlić, mówiła o Bogu, ale też i musiałem cierpieć godzinne, ponure msze w kościele.

Kiedy doszedłem do małpiego wieku szkolnego, od około 15 roku życia zaczęła mnie wychowywać „ulica”. Gdy matka pracuje, to to dziecko wychowuje się samo. Oczywiście skutki były opłakane. Na szczęście nie upadałem nigdy tak nisko, żeby nie móc powstać. Uważam, że mogę to zawdzięczać mojej nieżyjącej babci, która mi wpoiła część zasad biblijnych.

Do około 18 roku życia chodziłem do kościoła, ze względu na przebywające tam dziewczyny.  Dojrzewałem za tzw komuny, więc miejsc gdzie można je było spotkać nie było wiele 🙂

Będąc już dwudziestoparolatkiem stałem się, że tak się wyrażę ortodoksyjnym katolikiem. Dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, że będąc na Wielkanoc w kościele z koszyczkiem, poszedłem do księdza po poświęceniu złożyć reklamację, ponieważ mój koszyczek z pokarmami nie był pokropiony 🙂

W owym czasie miałem kolegę świadka jehowy, który to później wyemigrował na misję do Estonii, ponieważ został u nich odpowiednikiem biskupa katolickiego. Zanim jednak wyjechał, zdążył ukazać mi kilka niezgodności kościoła katolickiego z Biblią. Jedną z nich był fakt, że w Biblii nie ma mowy o trzech królach a są trzej mędrcy co jest kolosalną różnicą. Napisałem o tym artykuł: http://detektywprawdy.blogspot.com/2013/01/trzech-kroli-ktorych-nie-ma-w-biblii.html

Byłem trochę wtedy zszokowany, że religia której jestem członkiem w tej kwestii mnie oszukiwała. Postanowiłem zadzwonić do miejscowego katolickiego radia i zapytać dlaczego jest taka różnica. Ksiądz odparł, że na przestrzeni lat się to zmieniało. Poczułem irracjonalny niepokój, ale nie miałem jeszcze pojęcia na jaką skalę byłem oszukiwany.

Zrezygnowałem z chodzenia do kościoła.  Jednak to nie był jedyny powód. Doszły do tego: materializm księży i ich występki na których Urban miał pożywkę.

Uwolniwszy się teoretycznie od kościoła, postanowiłem być nowoczesny i wszedłem z deszczu pod rynnę, gdyż zacząłem studiować astrologię, numerologię, czytałem o new age, analizowałem tarota. Oczywiście w życiu mi się nie wiodło. Brak pracy, brak partnerki, konflikty w domu i inne małe koszmary.

Ufałem religii, ale czy Bogu?

Tutaj mogę zacytować Księgę Kapłańską:

Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów” – 19,26. „Także przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu” – 20,6.

Księga Powtórzonego Prawa mówi:

: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza” – 18,10-12.

Nieświadomie byłem przeciw Bogu, mimo że oficjalnie byłem wierzący.

Po jakimś czasie doszła Huna. Byłem nią niesamowicie zachwycony. Huna to system wierzeń polinezyjskich mówiących nam o trzech duchach w człowieku: niższe Ja, średnia Ja, Wyższe Ja. Kupiłem masę książek i praktykowałem techniki huny łącznie z sztuką oddychania i wizualizacją co jest tak naprawdę dowiedziałem się w ub roku – okultyzmem…..

Wydarzały mi się przeróżne historie, ale wciąż prześladował mnie pech, mimo że starałem się być dobrym człowiekiem i zgodnie z nauką huny trzymałem się dewizy: nie krzywdź. O hunie napisze osobny artykuł niebawem.

Czy jednak ufałem Bogu?

Około 10 lat temu rodzina mojej żony nie zaakceptowała mnie, co trwa do dziś. Były historie że wstyd powtarzać.

Zrozpaczony pojechałem w góry w interesach, zarabiać pieniądze. Rozbiłem lekko auto i noclegowałem w Wiśle. Przez dwa dni byłem sparaliżowany niemocą i swym pechem. Płakałem w pokoju jak bóbr. Przypadkiem , nie przypadkiem obok mnie mieszkał starszy mężczyzna z Tomaszowa Mazowieckiego, protestant. Dużo rozmawialiśmy o Biblii. Do dziś nie mam w realu takiego człowieka do  pogawędek o Biblii i Bogu. Zadawałem mu ciężkie pytania. Na niektóre nie mógł odpowiedzieć, ale wiele mi wyjaśniał. M.in o fałszywym kulcie maryjnym KRK. Wracając do tamtych chwil, myślę że ten człowiek widząc moje rozterki i oczy które są zwierciadłem duszy, modlił się za mnie. Polecił mi kilka książek, oraz oczywiście czytanie biblii. Jedną z nich była „Pieniądze przychodzą do ciała Chrystusa” Autor protestant twierdził w niej  że trzeba dawać dziesięcinę aby osiągnąć sukces w finansach. Nie wiem do tej pory czy to jest zgodne z Biblią…

Od tamtej pory zaczęło mi się powodzić finansach i to na sporą skalę. Czasem dawałem pieniądze dla KRK a czasem wspierałem stowarzyszenia skupiające chore dzieci.

Zaczęło mi się już z żona dobrze wieść. Trwało to kilka lat.

W związku z tym, że nie braliśmy ślubu, a mieliśmy dziecko, to głównie dla dziecka postanowiliśmy dokonać tego sakramentu małżeństwa i to nad morzem. Poszliśmy do księdza, a ten o dziwo po drugiej wizycie przy wypełnianiu ankiety, powiedział że musimy to wypełnić żeby partner wiedział „np o chorobie w rodzinie partnera” i tu wymienił akurat chorobę mojego ojca. Niesłychanie rzadką. Zaniepokoiło mnie to dlaczego akurat tą chorobę wymienił. Ogólnie był niemiły.

Tuż po wizycie u księdza, w nowym aucie popsuła się skrzynia biegów. Na panieńskie żony pękła opona. Zacząłem czuć niepokój ponownie.

Dwa dni przed ślubem  wyrwałem sobie ósemkę, co ma potworne skutki: szczękościsk około dwóch tygodni a więc nie można spożywać pokarmu i zbytnio mówić. No ale zbyt dużo już zrobiliśmy żeby odwołać ślub.

Tuz po ślubie kilka dni zatrudniłem pracownika, który się okazał leserem i  wg mojej oceny jednym z tych z narodu „wybranego”.

Był rekordzistą bo pracował zaledwie 2 tygodnie. Już za kilka tygodni miałem wizytę z inspekcji pracy. Następnie z inspekcji handlowej, a po niej z policji skarbowej. To co przeżywałem to był koszmar. Ostatnia kontrola trwała pół roku, podczas której byłem w US ok. kilkunastu razy. W między czasie mama miała raka.

Wydarzyło się wiele innych rzeczy złychm ale nie mam na celu rozczulenia czytelnika, a pokazanie, co było przyczyną poszczególnych nieszczęść.

Wtedy zacząłem właśnie intensywnie szukać przyczyn pecha. Natknąłem się na zbawienie.com. Codziennie jak tylko mogłem, zgłębiałem temat. Powoli zaczynałem czytać Biblię. W między czasie wydarzył się zamach w Smoleńsku co utwierdziło mnie w słuszności tekstów Heńka.

Postanowiłem odciąć się od toksycznych znajomych, a docelowo dokonać apostazji w kościele.

Świat zacząłem postrzegać czarno-biało. Mimo że mogłem mieć korzyści, zrezygnowałem z koleżeństwa z fałszywym kolegą radnym z PO. Postanowiłem wbrew własnej mamie (jedyny rodzic do wspólnego spędzania świąt) nie celebrować świąt saturna 24.12, nie przyjmować księdza po tzw kolędzie, wyrzuciłem dewocjonalia i różne bałwochwalcze gadżety.

Różnie się z jedynym moim rodzicem żyjącym, niemal w każdej kwestii. Nie idę na kompromisy od pewnego czasu, w kwestiach dotyczących słów Isusa Chrystusa. Staram się je stosować w życiu. Myślę że Bóg, lub Jego aniołowie w jakiś sposób mnie chronią i nie interesuje mnie to, co teraz myśli jakiś pseudo chrześcijanin pełen nienawiści do bliźniego.

Zastanawiałem się dlaczego jest tak, że mając tylko matkę, nie rozumiemy się. Dlaczego znajomi mnie zawiedli? Biblia dała mi odpowiedź:


(34) Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz.
(35) Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.
(36) Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.
(37) Kto miłuje ojca albo matkę bardziej
niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej
niż mnie, nie jest mnie godzien.
(38) I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.
(39) Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.
(40) Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał.
(41″

To że ponownie się narodziłem, jest wg mnie  zasługą mojej babci, zgodnie z powiedzonkiem czym skorupka za młodu nasiąknie itd

Dlatego uważam, za bardzo ważne uczyć dzieci życia zgodnie z Biblią. Czytam co jakiś czas dziecku „Biblię dla dzieci”. Tłumacząc gdzie jest dobro, zło, kogo Pan Bóg lubi i za co, a kogo nie. Zdaję sobie sprawę, że taka postawa nie długo może być karana przez UE, tak więc robię co mogę, aby jak najwięcej edukować młodego człowieka. Tłumaczę, że Xmen, Spiderman to postacie zmyślone, że są mściwe i ze jeśli jest jakiś „czarodziej” na świecie to jest nim Isuss Chrystus, który wypędzał demony, chodził po wodzie, rozmnożył chleb i ostatecznie zmartwychwstał, co nie zrobi żaden człowiek na ziemi sam z siebie bez pomocy Boga.

Kiedyś interweniowałem w przedszkolu u dyrektorki tej instytucji, aby przeniosła moje dziecko do innej grupy ze względu na poziom kultury dzieci w obecnej grupie. Rozeszła się fama wśród rodziców i jedna z matek zapytała mnie: Piotr, czy myślisz, że zawsze uchronisz dziecko przed złem? odpowiedziałem jej, ze zdaje sobie sprawę, że nie zawsze, ale wtedy kiedy mogę i mam wpływ, to czynię to. Nie jestem rodzicem typu „róbta co chceta”.
Uważam, że ze złem nie powinno się iść na kompromis.

Ufam Bogu.

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Jak żyć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s